zamieszki na Ukrainie

Artykuły - Zamieszki na Ukrainie (33)

Filmy - Zamieszki na Ukrainie (5)

  • Zaostrza się sytuacja na wschodzie Ukrainy. Wznowiono operację antyterrorystyczną

    Na wschodzie Ukrainy wznowiono operację antyterrorystyczną. Pełniący obowiązki prezydenta, Ołeksandr Turczynow wydał rozkaz w tej sprawie już dwa dni temu. Na drodze prowadzącej do miasta Słowiańsk pojawiło się co najmniej 10 wojskowych pojazdów opancerzonych. To jakieś 160 km na zachód od granicy z Rosją. Nad tym terytorium krążą także wojskowe helikoptery. Tymczasem w pobliżu miasta Makatihia, około 20 kilometrów na północ od Słowiańska, prorosyjskie bojówki podpalają barykady z opon, żeby zmniejszyć widoczność z powietrza. Żołnierze nakazali okolicznym mieszkańcom, aby trzymali się z daleka od punktów kontrolnych. W Doniecku – kolejnym mieście na wschodzie Ukrainy, prorosyjscy demonstranci stworzyli zaimprowizowaną klinikę w okupowanych przez nich budynkach administracji. Ma ona służyć protestującym, którzy potrzebują pomocy medycznej, ale nie chcą lub nie mogą iść do szpitala. Jeden z zamaskowanych mężczyzn okupujących budynek twierdzi, że wewnątrz są tysiące ludzi i, że rząd będzie musiał zabić wszystkich, jeśli zdecyduje się podjąć działania przeciwko nim. Ukraina przeżywa swój największy kryzys polityczny od czasu upadku Związku Radzieckiego. Zaczęło się od długich antyrządowych protestów i ucieczki do Rosji prezydenta Wiktora Janukowycza. Odsunięcie od władzy Janukowycza wywołało gniew wśród jego zwolenników na wschodzie Ukrainy. Twierdzą oni, że obecny rząd składa się z nacjonalistów, którzy dławią rosyjskojęzyczną ludność na Wschodzie. Ci ostatni żądają autonomii regionalnej, a nawet aneksji przez Rosję.
  • Ukraińscy żołnierze przeszli na stronę Rosji?

    Ukraiński premier powiedział w środę, że Rosja "eksportuje terroryzm na Ukrainę" i ostrzegł Moskwę, że musi "wycofać swoje grupy dywersyjne" z Ukrainy. "Tylko jeden kraj, Rosja, nie widzi, że rosyjskie grupy sabotażowe przeprowadzają akty terroru na Ukrainie" – powiedział Arsenij Jaceniuk dziennikarzom w Kijowie. Jaceniuk wezwał też Rosję do "potępienia terrorystów i opuszczenia wszystkich budynków administracji". Tymczasem kolumna opancerzonych transporterów z powiewającymi rosyjskimi flagami wjechała do Słowiańska we wschodniej Ukrainie - miasta kontrolowanego przez prorosyjskich powstańców. Niektórzy z nich twierdzą, że są ukraińskimi żołnierzami, którzy przeszli na stronę Rosji. Ukraińskie Ministerstwo Obrony nie komentuje tych wypowiedzi. Prorosyjscy demonstranci w Słowiańsku przejęli siedzibę lokalnej policji i budynek administracyjny, domagając się szerszej autonomii dla wschodniego regionu Ukrainy i zacieśnienia stosunków z Rosją.
  • Demonstranci w Doniecku: Nikt nam nie płaci za to, że tu jesteśmy

    Prorosyjscy demonstranci kontynuują okupację budynku administracji regionalnej w Doniecku na wschodzie Ukrainy. Protestujący utworzyli prowizoryczne barykady zbudowane z opon, cegieł i drutów kolczastych. Wywiesili też transparenty, na których widnieją hasła i ostrzeżenie, by USA i Europa trzymały ręce z dala od Ukrainy. „Ludzie będą tu do końca. Nie ma takiej armii na Ukrainie, która mogłaby ich przepędzić. To są normalni ludzie, nikt nie płaci im za to, że tu są" - powiedział jeden z protestujących. W ciągu ostatnich kilku dni siły prorosyjskie przejęły kilkanaście urzędów we wschodniej Ukrainie, zastępując flagi ukraińskie rosyjskimi. Wzdłuż wschodniej granicy Rosja zgromadziła dziesiątki tysięcy żołnierzy. Zachodnie rządy oskarżają Moskwę o podsycanie niepokojów. Obawiają się, że widmo rozlewu krwi może zostać użyte jako pretekst do rosyjskiej inwazji i że może dojść do powtórki wydarzeń z Krymu. Niezdolność ukraińskiego rządu do stłumienia prorosyjskiej rebelii została potwierdzona przez decyzję pełniącego obowiązki prezydenta Ołeksandra Turczynowa. Zaproponował on włączenie sił pokojowych ONZ w operację antyterrorystyczną przeciwko separatystom na wschodzie Ukrainy.
  • "Wstrzymujemy cały ruch pomiędzy Polską a Ukrainą!"

    "Chwała Ukrainie! Nazywam się Andrij Nowosadło i mieszkam w Krakowcu. Mieszkańcy naszej wioski sami zorganizowali ten protest. Wstrzymujemy cały ruch pomiędzy Polską, Europą i Ukrainą. Chcemy, żeby nas usłyszano, chcemy nowego rządu - i pozostaniemy tutaj, dopóki nasze żądania nie zostaną spełnione!" - to słowa uczestnika blokady drogi dojazdowej do przejścia granicznego Korczowa-Krakowiec. Blokada dojazdu do przejścia trwa już drugi dzień. Organizatorzy tej spontanicznej akcji palą opony na pasie rozdzielającym jezdnie. Elżbieta Pikor z Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej podkreśla, że samo przejście graniczne nie zostało zablokowane - mimo to ruch na tym przejściu jest mniejszy niż zazwyczaj. Sytuację skomentował też minister spraw wewnętrznych, Bartosz Sienkiewicz.