Joanna Lichocka

Artykuły - Joanna Lichocka (6)

Filmy - Joanna Lichocka (2)

  • Lichocka w "Graffiti": Rozumiem emocje kobiet, nie rozumiem formy protestu

    - Trzeba odróżnić emocje kobiet, demonstrantów od tego, co robią szefowie tych manifestacji, którzy je organizują. Tu są ewidentne cele polityczne, których oni nie kryją. To są jakieś neokomunistyczne postulaty zniszczenia Kościoła i wielkie szczucie polityków PO podgrzewające nastroje. Skrajnie nieodpowiedzialne - mówiła w programie "Graffiti" posłanka PiS Joanna Lichocka, komentując protesty po orzeczeniu TK ws. aborcji. - Rozumiem emocje, ponieważ po wielu latach funkcjonowania kompromisu, okazało się, że jest niezgodny z konstytucją. Kobiety są w pewnym szoku. Stwierdzenie, że polska konstytucja chroni prawo każdego człowieka, bez względu na to, na jakim etapie rozwoju jest, jest bardzo twardym orzeczeniem dla liberalnej młodzieży - tłumaczyła posłanka PiS. Jak dodała, "te przepisy nie pozostawiają wątpliwości, że każde życie człowieka jest chronione przez polskie państwo". Podkreśliła, że "rozumie emocje kobiet, nie rozumie formy protestu". - To, co się dzieje, ta bardzo wysoka agresja i brutalność, także języka, którą wprowadzają organizatorzy protestów, jest nie do przyjęcia - stwierdziła Lichocka.
  • Lichocka w "Graffiti": Protestującym marzy się nowy Majdan

    - Ważne, abyśmy się nie nabrali na żądania totalnej opozycji, która chce doprowadzić do jakiegoś przesilenia politycznego. Marzy im się nowy Majdan i przy użyciu tych emocji, prowokowaniu różnych agresywnych działań, chcą wrócić do władzy - mówiła w programie "Graffiti" posłanka PiS Joanna Lichocka, komentując protesty po orzeczeniu TK ws. aborcji. Joanna Lichocka pytana przez Marcina Fijołka, czy orzeczenie TK nie mogło poczekać i czy trzeba je było ogłaszać w czasie pandemii, skoro można było przewidzieć, że doprowadzi do protestów, Lichocka odpowiedziała: "to kiedy TK podejmuje dane orzeczenie i kiedy się zbiera nie zależy od premiera, nie zależy od rządzących". Na uwagę prowadzącego, że wniosek czekał na rozpatrzenie od kilku lat, a termin ogłoszenia orzeczenia wyznaczono w połowie września, Lichocka stwierdziła: "to jest przypadek, że tak się zbiegło i to przypadek niedobry".