Irena Sendler

Artykuły - Irena Sendler (7)

  • Mieszane reakcje na film o Sendlerowej

    Mieszane reakcje na film o Sendlerowej

    Film o Irenie Sendlerowej - Polce, która uratowała 2500 dzieci żydowskich z getta warszawskiego, doczekał się bardzo pozytywnej recenzji w "Wall Street Journal". Dla równowagi "New York Times" nie szczędzi filmowi Johna Kenta Harrisona krytycznych uwag.
  • Bez sentymentalizmu o odwadze

    Bez sentymentalizmu o odwadze

    "Przede wszystkim chciałem zrobić film o odwadze i niezłomnym człowieku w czasach terroru" - powiedział John Kent Harrison, scenarzysta i reżyser filmu "The Courageous Heart of Irena Sendler". Z kolei Jan A.P. Kaczmarek - autor muzyki do filmu - przyznał, że chciał przede wszystkim uniknąć sentymentalizmu.
  • Film o Sendlerowej jesienią

    Film o Sendlerowej jesienią

    Światowa premiera amerykańskiego filmu fabularnego "The Courageous Heart of Irena Sendler" - "Odważne serce Ireny Sendler", o Polce, która uratowała 2 500 dzieci żydowskich z getta w Warszawie, odbędzie się 19 kwietnia w telewizji CBS o g. 21.
  • Ostatnie pożegnanie Ireny Sendler

    Ostatnie pożegnanie Ireny Sendler

    Irena Sendler została pochowana w czwartek na warszawskich Starych Powązkach.
  • Brytyjska prasa rozpisuje się o Irenie Sendler

    Brytyjska prasa przypomina sylwetkę zmarłej dzień wcześniej w wieku 98 lat Ireny Sendler, określanej jako "Schindler w spódnicy".
  • Irena Sendlerowa

    Irena Sendlerowa

    Irena Sendler, która ocaliła z holokaustu ok. 2,5 tys. żydowskich dzieci, zmarła w Warszawie. Miała 98 lat. Bohaterka, człowiek o wielkim sercu, świadek historii - mówią ci, którzy ją wspominają. Ubolewają, że jej postać nie jest powszechnie znana.
  • Polska kandydatka do Nobla leży w szpitalu

    Irena Sendler, która w poniedziałek trafiła do szpitala, leży na oddziale intensywnej opieki kardiologicznej Kliniki Kardiochirurgii w szpitalu przy Banacha w Warszawie. Pod opieką lekarzy znalazła się z powodu zapalenia płuc, które spowodowało niewydolność serca - poinformowała reporterkę RMF FM dyrekcja placówki.

Filmy - Irena Sendler (2)

  • Córka Ireny Sendlerowej o święcie 24 marca: Jest mi miło, ale mam z tym lekki zgrzyt

    „Jest mi bardzo miło, że ta ustawa została podpisana” – tak o ustanowieniu 24 marca Narodowym Dniem Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką mówiła w Popołudniowej rozmowie w RMF FM Janina Zgrzembska, córka Ireny Sendlerowej. Przyznaje jednak, że ma z tą ustawą „lekki zgrzyt”. „Podpisano ustawę honorującą sprawiedliwych, ratujących Żydów, a jednocześnie nie widzi się sztandarów ‘Polska dla Polaków’. Dla mnie to jest dysonans” – mówiła. Wspominała, że jej mama nie chciała, by nazywać ją bohaterką. „Mówiła: robiłam to, bo tak mnie nauczono w domu, by tonącemu podać rękę i nie liczy się pochodzenie, religia, liczy się człowiek”- wspomina. Uważa, że jeśli 24 marca ma być faktycznie świętem, „to musi być nie tylko świętem ludzi znanych z imienia i nazwiska, ale wszystkich tych, którzy pomagali, którzy współpracowali bezimiennie czasem, którzy niekiedy przeprowadzali jedynie żydowskie dziecko z ulicy na ulicę, z bramy do bramy” – mówiła rozmówczyni RMF FM. „Żeby uratować jedno żydowskie dziecko trzeba było co najmniej 10 osób. Ktoś musiał je przeprowadzić, ktoś musiał wyrobić papiery, ktoś musiał przyjąć je do swojego domu” – wspomina wojenne historie swojej mamy. „Mama była w Żegocie. Wszystkie te dzieci, które ratowali, podobno przeżyły wojnę. Do ostatnich swoich dni mama mówiła: ‘może mogłam zrobić więcej, może mogłam uratować jedno, dwoje dzieci’. Wszystkich nie udało się uratować. Polski antysemityzm? Może tak” – opowiada. Rozmówczyni Marcina Zaborskiego mówi także, że znikają szkoły im. Ireny Sendlerowej. „Zadaję pytanie pani minister: zlikwidowała szkoły, a co z patronami tych szkół? Patroni na śmietnik?” – pyta.
  • Zgrzembska: Mama zawsze powtarzała, że świat niczego nie nauczył się z II wojny światowej. I to jest chyba prawda

    "Mama zawsze powtarzała, że świat niczego nie nauczył się z II wojny światowej. I to jest chyba prawda. Świat nie wyciągnął żadnych wniosków" - powiedziała w internetowej części Popołudniowej rozmowy w RMF FM Janina Zgrzembska - córka Ireny Sendlerowej. Jak dodała, gdyby jej mama żyła, "patrzyłaby z przerażeniem na syryjskie dzieci, na niemożność stworzenia im jakiejkolwiek pomocy". "Gdyby żyła, zrobiłaby wszystko, żeby tworzyć tzw. korytarze humanitarne" - wyjaśniła Zgrzembska. W rozmowie z Marcinem Zaborskim podkreśliła, że demony antysemityzmu budzą się co parę lat. "W momencie, kiedy mówi się o antysemickiej Polsce, wyciąga się nazwisko (mojej mamy - przyp.red.). Moja mama nie winszowała sobie być narodowym alibi. Antysemityzm bardzo ją bolał" - wspominała Zgrzembska. Opowiadając o Irenie Sendlerowej mówiła, że gdy jej mama dowiedziała się o nominacji do Pokojowej Nagrody Nobla, szybko przeliczyła wszystkie pieniądze, które by mogła z tej nagrody dostać, i które mogłaby rozdać potrzebującym". "Kiedy dowiedziała się, że Nagrody Nobla nie dostanie, otarła łzę i powiedziała: Trudno, moim Noblem są dzieci, moim Noblem jest młodzież". O znaczku przygotowanym przez Pocztę Polską i IPN, Janina Zgrzembska powiedziała, że widnieje na nim zdjęcie jej mamy, które jest dla niej bardzo ważne. "Oryginał zdjęcia ma dedykację z tyłu pisaną przez moją mamę 71 lat temu. Dedykacja zaczyna się od słów: Dla mojego dziecka, które ma się urodzić. To właśnie dla mnie" - opowiadała. Popołudniową rozmowę z Marcinem Zaborskim Janina Zgrzembska zakończyła słowami: "Niech Rok Ireny Sendlerowej będzie rokiem człowieczeństwa, abyśmy potrafili spojrzeć na bliźnich z czystym sumieniem, abyśmy umieli spojrzeć im w oczy".