InteriaTV - czy szkodzą

Filmy - Czy szkodzą (5)

  • Suplementy diety – czy warto podawać je dzieciom?

    Suplementy diety – w przeciwieństwie do leków – to produkty rynkowe, co do których nie są wymagane badania kliniczne ani regularne raporty na temat ich bezpieczeństwa. Czy zatem warto podawać suplementy maluchom? - Wśród suplementów są takie, które uważam za absolutnie konieczne, ale są i śmieci – mówi dr Paweł Grzesiowski, pediatra. – Medycznie wskazane suplementy to te, które stosujemy np. przy niedoborze witamin, wcześniej jednak dziecku trzeba zrobić badania krwi, by sprawdzić, czy dziecko rzeczywiście ma niedobór danego pierwiastka czy witaminy. Nie można kierować się po prostu reklamą. Specjalista podkreśla, że suplementami łatwo można też wyrządzić dziecku krzywdę: – Możemy wymieszać kilka różnych produktów, a to dzieje się coraz częściej. Ludzie kupują trzy, cztery, pięć różnych preparatów i przyjmują je jednocześnie; tymczasem może się okazać, że łączenie ich nie jest obojętne dla naszego zdrowia. Po suplemencie możemy też mieć biegunkę, wysypkę czy kołatanie serca. Jak wobec tego należy postępować, by uniknąć nieprzyjemnych konsekwencji zażywania suplementów? Podstawowa rzecz to uważne czytanie składu preparatów. Pamiętajmy też, że suplementy to nie leki; nie leczą chorób. - Nie wierzmy w żadną reklamę; mówię to z pełną odpowiedzialnością i obronię to przed każdym sądem. Reklama pokazuje tylko intencję producenta, a nie stan faktyczny – mówi dr Grzesiak.
  • Nowoczesne dania w proszku są... zdrowe!

    Wokół produktów kulinarnych w proszku - takich jak sosy czy zupy - narosło wiele mitów. Ale, jak przekonują eksperci, nowoczesne dania w proszku są nie tylko wygodne w przygotowaniu, lecz także... dobre dla zdrowia i smukłej figury! – Krąży bardzo wiele mitów na temat tych produktów. Wynikają one po prostu z niewiedzy i powielania błędnych przekonań. Wystarczy jednak sprawdzić listę składników i opakowanie dania w proszku, a wtedy okaże się, że znajdziemy tam suszone warzywa, przyprawy, zioła i makarony, czyli praktycznie wszystko to, co można znaleźć w naszej kuchni. Jedyną różnicą jest to, że są to produkty suszone. A suszenie to jedna z najstarszych metod utrwalania żywności. Pozbawiamy warzywa wody, dzięki czemu mikroorganizmy nie mogą się rozwijać, co wpływa na to, że żywność się nie psuje – mówi Iwonna Niegowska, specjalista w dziedzinie żywienia. Suszenie żywności powoduje, że nie ma potrzeby dodawać do niej konserwantów. Wbrew obawom klientów, nowoczesne gotowe produkty zawierają ich bardzo mało lub wcale. Coraz więcej produktów w torebkach nie zawiera także glutaminianu sodu. Należy jednak bardzo uważnie czytać informacje na opakowaniu, bowiem glutaminian sodu mógł zostać zastąpiony innym, równie szkodliwym składnikiem np. gu­any­lanem di­so­do­wym lub ino­zy­nianem di­so­do­wym. Sztuczne barwniki zastępuje się naturalnymi, np. kurkumą lub papryką. Producenci ograniczyli też ilość soli, której nadmiar może prowadzić do nadciśnienia. – Porównując danie przygotowywane w domu, kiedy używamy tylko soli i pieprzu, do gotowego produktu w proszku, na przykład sosu czy dania, niejednokrotnie okazuje się, że to właśnie danie z tą suszoną kompozycją przypraw i ziół jest mniej słone. To z kolei jest korzystne dla zdrowia - podkreśla Iwonna Niegowska. Dań w proszku nie należy jednak spożywać zbyt często, bowiem na pewno nie dostarczą one organizmowi wszystkich niezbędnych składników odżywczych.
  • Szkodzą czy nie? Ważne oświadczenie ws. e-papierosów

    Amerykańskie Towarzystwo Kardiologiczne - którego opinia często ma decydujące znaczenie, jeśli chodzi o rozstrzyganie kwestii związanych ze zdrowiem i profilaktyką - opublikowało swoje pierwsze oficjalne oświadczenie dotyczące elektronicznych papierosów. Eksperci podkreślają w nim, że zbyt mało wiemy jeszcze o wpływie e-papierosów na zdrowie. Jednocześnie dopuszczają jednak stosowanie ich jako wspomagania w walce z nikotynowym nałogiem - ale tylko w ostateczności.
  • Uwaga na popularne zupy błyskawiczne! Bardzo szkodzą

    Ramen, wschodnioazjatyckie danie popularnie zwane „chińską zupką”, zrobiło w ostatnich latach oszałamiającą karierę. Przygotowuje się je błyskawicznie: wystarczy zagotować wodę, zalać nią zawartość opakowania i… zjeść. „Chińskie zupki” z upodobaniem konsumują nie tylko Azjaci, ale też Europejczycy, w tym Polacy. Niestety, szybkość i łatwość przygotowania takiego posiłku nie idzie w parze ze zdrowiem. Najnowsze badania nie pozostawiają w tej kwestii nawet cienia wątpliwości: nadmierne spożycie ramen powoduje wzrost ryzyka zachorowania na cukrzycę i choroby serca. Naraża nas także na udar mózgu, prowadzi do otyłości brzusznej i podnosi poziom tzw. "złego" cholesterolu. Trzeba też wiedzieć, że "chińskie zupki” - oprócz gigantycznych ilości glutaminianu sodu - zawierają mnóstwo konserwantów, środków przeciwutleniających i przeciwzbrylających.
  • Szkodzi czy nie? Nowe doniesienia o e-papierosie

    W miarę jak kolejne kraje wprowadzają restrykcyjne ustawy antynikotynowe, coraz więcej osób sięga po e-papierosa. Wielu ludzi robi to także po to, by – jak mówią – stopniowo zacząć odzwyczajać się od palenia papierosów "klasycznych". Tej właśnie grupie postanowili przyjrzeć się brytyjscy naukowcy. Z przeprowadzonych przez nich badań wynika, że osoby próbujące rzucić palenie i korzystające przy tym z e-papierosów mają aż o 60 procent więcej szans na sukces niż te osoby, które wybrały specjalistyczne produkty dostarczające nikotynę do organizmu (plastry, gumy do żucia itp.), lub które próbują zerwać z nałogiem bez jakiejkolwiek pomocy. - Palenie papierosów zabija od 5 do 6 milionów osób rocznie; to astronomiczne liczby! Nie możemy tak po prostu odrzucić szansy na ograniczenie liczby zgonów. Tak, teoretycznie z e-papierosem związane jest ryzyko – ale trzeba rozpatrywać je w odniesieniu do korzyści - przekonuje prof. Robert West z prestiżowego University College London. Jest on przeciwnikiem zaciekłego zwalczania e-papierosów. Naukowiec podkreśla, że w e-papierosie nie zachodzi spalanie, którego efektem są groźne produkty uboczne, nikotyna zaś jest dostarczana organizmowi w małych dawkach, metodą inhalacji.